Polski Deutsch

Śpiewa bosko. Przez amerykańskich krytyków zgodnie uznawna jest za jedną z najciekawszych postaci na światowej scenie jazzowej. Jest wokalistką i kompozytorką. Jest aranżerem i liderem własnego zespołu. Jest także producentem nagrań we własnej firmie nagraniowej i wydawniczej. W Stanach ukończyła Berklee College of Music. Dyplom z wyróżnieniem otrzymała z rąk Philla Collinsa i Alla Jarreau. Od 1994 roku mieszka w Chicago. Lista muzyków, z którymi współpracuje, lista nagród jakie zdobyła, wyróżnień i nominacji jakie otrzymała jest na tyle długa, że zmęczyłbym się przepisywaniem. Nazywa się Grażyna Auguścik i jest tą jedną z niewielu polskich artystek, które zrobiły prawdziwą karierę na świecie.

grazyna-auguscik

Poznałem Grażynę w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Gdzie? Nie pamiętam. Pamiętam za to, że gdy spotkaliśmy się w 1978 roku na jednej z ulic Wrocławia byliśmy już na tyle dobrymi znajomymi, że poszliśmy razem na obiad do hotelowej restauracji. Coś mi mówi, że było to podczas “Jazzu nad Odrą”. W tym samym czasie, z jakiejś innej okazji ja również grałem we Wrocławiu. Potem o Grażynie słyszałem, gdy zdobywała laury na kolejnych, polskich festiwalach jazzowych. Jeszcze później ktoś mi powiedział, że Auguścik na stałe wyjechała do Ameryki. Po latach jakaś gazeta doniosła, że przed Grażyną drzwi amerykańskich klubów jazzowych stoją otworem, bo jest już w Stanach autentyczną gwiazdą. Cieszyłem się, że po Basi Trzetrzelewskiej i Urszuli Dudziak, trzecia Polka zdobywa szczyty. Cieszyłem się, ale posłuchać nie mogłem. Aż wreszcie Jola Wiszowata i Ewa Swacyna, żona Andrzeja, mego przyjaciela i gitarzysty, który podziwiał Grażynę, w roku 2001 przywiozły mi płytę “To i Hola”, którą Grażyna nagrała wraz z Urszulą Dudziak. Gdy posłuchałem, oniemiałem z zachwytu. Przez całe moje życie zespół Mazowsze nie był w stanie wzruszyć mnie swoim repertuarem, a Auguścik z Dudziak zrobiły to w kilka minut. Dla mnie była to, i jest do teraz, niezwykła płyta i niesamowita muzyka.
W Jazz Forum Tomasz Szachowski napisał o tej płycie:
“…Pięknie tę płytę rozpoczyna bodaj najpopularniejsza pieśń Stanisława Moniuszki “Prząśniczki”, gdzie zmieniona, bardzo nowoczesna, inteligentna, stricte jazzowa harmonia nie burzy słowiańskiego klimatu. Ballada romantyczna zmienia się w balladę jazzową pozostawiając emocje i niedopowiedzenia romantyczne. Grażyna i Urszula śpiewają głównie unisono nie wysuwając się zanadto i ta ich swoista skromność jest atutem całej płyty…”

Niedawno Krysia Reichel, malarka i właścicielka małego pensjonatu o nazwie Galeria Sen (adres znajdziecie wśród linków obok, w Blogrollu), który ma swoje miejsce w Smołdzińskim Lesie, zaprosiła mnie na imprezę pt.” Święto powitania traw”. Święto odbyło się w ubiegłą sobotę. Pisałem już kiedyś o Krysi, gdy była autorką innej, fantastycznej imprezy, więc kto ciekaw niech poczyta o "Święcie światła", a dowie się, że mogłem spodziewać się wszystkiego najlepszego. I rzeczywiście, Krysia przeszła samą siebie.

grazyna-auguscik-i-krysia-reichel

Zaprosiła do swojej Galerii Sen Grażynę Auguścik, która akurat przebywa w Polsce, wraz z towarzyszącym jej gitarzystą i wokalistą, Brazylijczykiem mieszkającym w Stanach - Paulinho Garcia.

paulinho-garcia

Ostatnia płyta Garcii “My very live” już teraz jest nominowana do prestiżowej nagrody Grammy w 2011 roku.

Do Smołdzińskiego Lasu zajechałem w doborowym towarzystwie plastyka Karola Maciejewskiego, dziennikarza Zbyszka Gacha i artystyczno - biznesowego małżeństwa Róży i Piotrka Lincerów. Dom Krysi Reichel przywitał nas nowymi obrazami gospodyni. Za to przed domem i przed koncertem podziwialiśmy niezwykły muzyczny pojazd, którym specjalnie na tę okazję pofatygował się jeden z Krysi słupskich znajomych.

muzyczny-motor

Muzyczny motor wzbudzał zainteresowanie nie tylko Grażyny.

grazyna-auguscik-i-muzyczny-motor

Zachwycali się nim wszyscy.

mr-blues

Pod wieczór salon Galerii pękał w szwach, choć koncert był tylko dla wybrańców, znajomych i przyjaciół.

grazyna-auguscik-w-galerii-sen

Już pierwsze takty piosenek z ostatniej płyty “Adanca” sprawiały, że unosiłem się w zwolnionym, tanecznym rytmie nad ziemią. Sam nie wiem kiedy zrobiło mi się ciepło, błogo i przepięknie. Nie wiem, jak długo trwał koncert, ale mnie zdawało się, że chwilkę. Grażyna śpiewała cudownie, a gdy usłyszałem w jej wykonaniu jedną z piosenek Eli Adamiak, przypomniały mi się stare, dobre czasy i byłem w siódmym niebie. Myślałem, że śnię w Galerii Sen, ale to na szczęście nie był sen. Pięknie dziękuję Ci Grażynko za ten wieczór.

grazyna-auguscik-i-paulinho-garcia

A po koncercie był poczęstunek, było wino, były długie Polaków rozmowy i tańce do świtu. Wszystko było. Nie było tylko snu w Galerii Sen. Jak to u Krysi. Dzięki Krysiu za wszystko.

Materiał umieszczony za zgodą autora.
Link do orginału Sen w Galerii Sen
Galeria Sen